• Wpisów:5
  • Średnio co: 172 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 09:42
  • Licznik odwiedzin:3 731 / 1032 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dawno mnie tu nie było, ale stęskniłam się. Mimo, że potrafię nie zaglądać tu miesiącami to tęsknie. I to potwornie, bo to cały czas jest mój dom. Nie powiem stęskniłam się za pisaniem opowiadań. I moje pytanie jest takie : Czy chcielibyście kontynuację opowiadań o Peddie? Oczywiście napiszę w skrócie co się działo itd. I spokojnie wiem jak długo mnie nie było i to nie jest tak, że teraz oczekuję miliona komentarzy, nie broń boże. Jeden wystarczy.



Jeżeli nie to zrozumiem i się pożegnam.
 

 
Rozdział dedykuję blogom :
http://ewela123321.pinger.pl/
http://peddieonelove.pinger.pl/
http://abc.atlant.pinger.pl/
http://tysia12.pinger.pl.pinger.pl/
http://niunia1993.pinger.pl/
http://solo.tu.pinger.pl/
http://natala7.pinger.pl/
http://takumi.pinger.pl/
http://zkartekwyobrazni.pinger.pl/
http://emusia2000.pinger.pl/
http://julcix456.pinger.pl/
http://esperanza.mia.pinger.pl/
http://nutellowaa.pinger.pl/

W ten o to bardzo drobny sposób pragnę podziękować za okazane mi wsparcie w czasie moich trudnych chwil. Kocham Was najmocniej <3

http://b3.pinger.pl/805b904ba2af69631eb6e7d21a671e8d/p.png



Poraziły mnie promienie słoneczne, które przebijały się przez czarne zasłony. Czyli to wszystko do cholery był jeden wielki sen?! Wyjaśniałoby to ,że normalna osoba po tym jak śpi w lesie nie baluje na drugim końcu państwa... Opadłam z powrotem na łóżko, i właśnie wtedy poczułam przeszywający ból głowy.
-Ja pierdole - przeklęłam.
- Nie miałam najmniejszej ochoty gdziekolwiek się ruszać, a mój humor... Od zawsze taka byłam ,a na dodatek zbliża mi się okres. Teoretycznie to nie choroba, ale masakryczne tortury... Ughhh postanowiłam wstać z łóżka i nawet mi się to udało,ale od razu tego pożałowałam. W głowie kręciło mi się jakbym porządnie się nawaliła w trzy banie... Już chciałam wejść do pokoju kiedy do pokoju weszła jakaś czarnowłosa dziewczyna. Wystraszona odskoczyłam od drzwi i cofnęłam się w głąb pokoju.
-Patricia, powinnaś coś zjeść.
Kurna mam jej zaufać?! Wbija mi do pokoju jakaś dziewczyna, a ja mam tak po prostu jej zaufać... No chyba ją pojebało..
Chodź, naprawdę musisz coś zjeść-upierała się dziewczyna.
Pomijając już fakt, że byłam głodna jak cholera to w sumie ta dziewczyna niczym nie przypominała tej Joanny...nie chwila ona nie była Joanna to była ta...no...Joy ze snu to poszłam za nią. Zeszłam dwa piętra niżej po kręconych schodach, gdy przy stole zobaczyłam sporawą liczbę osób. Było tam na moje oko około 6 chłopaków i 4 dziewczyny.... Wszyscy patrzyli się na mnie jak na idiotę... W sumie nie dziwię się miałam na sobie tylko białą bluzkę na ramiączka i czarne krótkie spodenki. I nadal cała byłam upierdolona błotem po wczoraj.
-Siadaj - zachęciła mnie Mara.
- Usiadłam patrząc na wszystkich dookoła spod łba.
-Jestem Nina - przedstawiła się dziewczyna.
-Mało mnie to obchodzi - powiedziałam zgodnie z prawdą.
-Huhu niezła buntowniczkę tu przyprowadziłeś Miller! - krzyknął jakiś gościu.
Wkurwiłam się i ostro za kogo on mnie uważa?!
-Coś Ci nie pasuję?! - warknęłam wstając od stołu i przechodząc dookoła tak aby znaleźć się na przeciwko chłopaka.
-Tak suko nie pasuje mi to, że przychodzisz tu i bijesz moją dziewczynę!
-Ty skurwysynie powiem ci, że to Twoja lafirynda rzuciła się do mnie z pięściami!
- Cofnij to co o niej powiedziałaś!- warknął podchodząc do mnie i popychając mnie na ścianę.
- Nie powiem bolało cholernie, ale ja się nie poddaje!
-Odpierdol się ode mnie raz na zawsze i zapamiętaj sobie, że masz mnie nie dotykać!- krzyknęłam odpychając go od siebie.
-Ty dziwko jedna! -krzyknął próbując mnie uderzyć, ale w ostatniej chwili jego rękę za plecami jakaś brunetka. Cholera to ta dziewczyna ze snu! Nie wierzę!
- Wypierdalaj stąd! - krzyknęła na chłopaka.
Kurwa wydawało mi się, że ja jednak nie biłam się z tą Joy, a tu taka niespodzianka...
Nagle do pokoju wszedł ten cały Richard i popatrzył na mnie.
-A wy jeszcze nie na zajęciach?! - krzyknął głośno.
Wszyscy nagle zebrali swoje rzeczy, prócz jakiegoś typa blondyna , on we śnie nazywał się no... Jacob...chyba? Patrzyłam tam jak głupia , gdy nagle zrobiło mi się cholernie słabo... Kręciło mi się w głowie jak bym siedziała na karuzeli. Złapałam się za głowę i opadłam jak kłoda na krzesło.
-Patricia wiemy,że jesteś głodna- poinformował mnie brunet.
Niechętnie chwyciłam chleb i posmarowałam go masłem, dołączyłam jeszcze jakiś ser i zjadłam kanapkę. W sumie muszę przyznać, że było to nawet smaczne... Zjadłam jeszcze parę kanapkę po czym wypiłam zimną już herbatę.
-Do cholery jasnej możecie mi wyjaśnić o co wam chodzi?!- krzyknęłam wściekła , najadłam się to teraz mogłam się wyżyć.
-Kurwa kto się tak drze?!- krzyknął jakiś czarnowłosy chłopak.
-Koleś jak masz jakiś problem to weź wyjdź!
Nagle zapadła strasznie niezręczna cisza. Chłopacy patrzyli się na mnie jak by zobaczyli dzikie i niespotykane zwierzę.
-Powiesz jak masz na imię?- zapytał brunet.
- Po co, żebyście mnie zgwałcili , później pobili na śmierć, następnie wrzucili do wody i ogłosili, że Patricia Williamson jest martwa?!- darłam się.
- Wszyscy trzej zaczęli rżeć się jak naćpane konie. Ja pierdole z kim ja tu będę mieszkać...
-Powiem Ci tak ten pierwszy fragment ujdzie jakoś, ale reszta nie koniecznie - powiedział czarnowłosy chłopak.
Spojrzałam na niego ze wściekłością, a on poruszał tylko znacząco jedną brwią.
- Dobra , skończymy temat twojego napalenia na wszystkie laski- rzucił blondyn- Richard przejdź do rzeczy!
-Możesz robić co chcesz- poinformował blondyn.-Jednak zależy nam na twojej edukacji.
-Poinformował chłopak.
Patrzyłam na tego debila z takim zabójczym wzrokiem, że sama bym się siebie bałam...
-Oczywiście możesz zrobić sobie "gap year" jak te dwie cioty - powiedział śmiejąc się.
-Odezwał się pracoholik- skwitował czarnowłosy.
Tak teraz patrze na tego niebieskookiego i jego włosy są chyba jednak brązowe.... Głupie światło.
W sumie nie powiem jest tu całkiem fajnie, może warto by było tu zostać na dłuższą metę.
- To Eddie i Dylan - pokażcie proszę dziewczynie cały dom- Ja muszę iść zrobić zakupy.
- Idziesz kocico? - zapytał drażniąco brunet.
Ja pierdole jak ja mu nie przyleje w ten pysk to chyba prędzej ubiorę się na różowo... Masakra... chciałam się zapytać tego Richarda czy oni są konieczni, ale on sobie już poszedł. Zajebiście...
-Do niej to raczej Gaduła pasuje - powiedział ze śmiechem blondyn.
-A no tak- powiedział śmiejąc się z mojego monologu po tym jak "Pan domu" zapytał mnie o imię.
-Idziesz Gaduło?- zapytał brunet.
Poszłam za nimi, tylko fakt faktem,że czułam się okropnie,bo nadal jakimś cudem byłam upierdzielona błotem.
- Możecie mi wyjaśnić czemu jestem cała upierdolona błotem?- zapytałam.
- Oni nagle jak głupi parsknęli śmiechem. Kurwa o co im mogło chodzić?!
- To taki żart- mówił przez śmiech brunet.
-Na powitanie- dodał szybko blondyn.
-Co kurwa?! - wrzasnęłam.
-Bo widzisz wczoraj byłaś mocno rozemocjonowana i tak trochę gadałaś przez sen. Ten chłopak chciał Cię niby uderzyć to on wraz z tą dziewczyną są...
- Ja pierdole! Wy tak na serio!?- przerwałam mu.
-...aktorami - dokończył zginając się ze śmiechu w pół.
- Szczerze mówiąc nie miałam pojęcia co im powiedzieć! Byłam tak wściekła, tak zła i tak zaskoczona ich kreatywnością, że odebrało mi mowę.
-Gdzie jest jakieś moja sypialnia?- zapytałam stojąc zła naprzeciwko chłopaków.
-Chodź!- krzyknął blondyn.
-Poszłam razem z chłopakami piętro wyżej po tych kręconych schodach.
Weszliśmy razem do pięknej sypialni, była w kolorach biało -czarnych na środku pokoju stało wielkie podwójne łóżko, naprzeciwko niego wisiał 80 calowy telewizor.
Po prawej stronie stało długie białe biurko, a przy nim szary fotel na półkach, po lewej stronie pokoju były dwie pary drzwi.
- Emm a to co?- zapytałam wskazując na wspomniane wcześniej drzwi.
-Te pierwsze to łazienka a te drugie Twoja osobista garderoba- wytłumaczył któryś z chłopaków.
-Pomiędzy nimi stała piękna biała toaletka z niesamowitym wyposażeniem.
- Mogę?- zapytałam podchodząc do drzwi garderoby.
- Chłopacy tylko kiwnęli głową na "tak"
Chwyciłam za srebrną klamkę i pociągnęłam w dół. Przed swoimi oczami zobaczyłam piękne 3 stopniowe spodnie, na których musiał stać jakiś wieszak, bo miliony ubrań dyndało nad schodami. Po lewej stronie widniał jakiś szary przycisk.
Popatrzyłam tylko na blondyna i na przycisk. Chłopak tylko kiwnął z uśmiechem głową na znak ,że mogę go wcisnąć. Podeszłam do przycisku i delikatnie go wcisnęłam, gdy nagle pokazało się około 50 półek z torbami.
-Jak?- wydusiłam z siebie.
Po prawej stronie pokoju z kolei stało milion różnych par butów... Ok może jestem chamska i nie przewidywalna ,ale jestem też dziewczyną!

~~~
Wcześniej zapomniałam wstawić zdjęć tatuaży Patrici ,więc o to i one <3



http://b1.pinger.pl/76012df9200217aeb468aeed42215df4/tumblr_n17j29bI2h1s7r1l7o1_1280.jpg

i serdecznie zapraszam Was na grupę na facebook'u na ,której możecie się bez problemu promować swojego bloga !

Link do grupy <3
www.facebook.com/groups/1639516792987025/?fref=nf
~~~~~~

Jak widzicie trochę sytuacja się zmienia, bo Patrcia i Eddie wcale się jednak nie całowali Ale żart niezły wymyślili nie? Pat musiała być ostro wkurzona
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Wiem ,wiem mamy już 8 rozdziałów, a ja dopiero wstawiam tych całych bohaterów,ale mam usprawiedliwienie, tylko kurczę ciężko będzie to wytłumaczyć, bo wszystkiego dowiecie się w 9 rozdziale, który pojawi się dopiero pod koniec tygodnia, więc spokojnie

~ Patricia Williamson
Dziewiętnastoletnia dziewczyna z natury buntowniczka. Pyskata, wygadana , chamska i wredna. Jej siostra jest niestety gdzieś, gdzie Patrcia nawet nie jest w stanie myśleć, gdzie jej siostra może się znajdować.... Jej rodzice już nie żyją ,ponieważ zostali rozstrzeleni.


~Richard Miller
20 letni blondyn. Dość surowy ,jednak z poczuciem humoru. Nie ma dziewczyny, jednak mocno podoba mu się Kara (K.T). Richard nie wie co się stało z jego rodzicami... Patricia jeszcze nie o tym nie wie ,ale Richard uratował jej życie i narobił sobie wiele kłopotów... Studiuje weterynarię.



~ Eddie Miller
19 letni chłopak chwilowo po liceum ma tak zwany "gap year". Ma brata Richarda,Jego dobrym kolegą jest Dylan, który również mieszka pod jednym dachem z naszymi bohaterami. Eddie jest szkolnym podrywaczem ,jednak na chwilę obecną nie ma żadnej dziewczyny! Ma dobre relacje z Joy i Jacobem.



~ Dylan O'Brien
19 letni brunet. Mieszka wraz z przyjaciółmi w domu Ricarda i Eddie'go. Również obecnie ma rok przerwy od nauki, więc razem wariują w domu. Ma dobre relacje Marą ,a wszystkie dziewczyny z domu podkochują się w chłopaku. Jednak on nie ma dziewczyny.



~ Mara Jaray
Zwykła 18 latka, której rodzice wyjechali w delegację. Jest pilną uczennicą i strasznie podoba się jej Jacob. Jej dobrym przyjacielem jest Dylan. Dziewczyna jest dość mocno związana z uczuciami do jej byłego chłopaka Christiana.



~Christian Mavel
18 letni chłopak mieszkający pod jednym dachem z naszymi bohaterami. Jego rodzice mieszkają w tym samym mieście, więc chłopak ma z nimi dobry kontakt. Jego byłą dziewczyną jest Mara, a teraz jest z Niną. Jest przeciętnym uczniem, ale za to ma głowę pełną pomysłów.




~Nina Martin i K.T (Kara) Rush
Są to dwie najlepsze przyjaciółki, które są nie rozłączne. Są również też największymi plotkarami w całej szkole. Już niedługo będzie ich osiemnastka, na którą zaproszą całą szkołę. Nie najlepiej dogadują się z Patricią. Obie urodziły się 7 lipca. Chłopakiem Niny jest Christian ,ale za to Kara jest singielką.
Nina :



K.T.:




~Jacob małomówny 19 letni chłopak, jednak wraz z Dylanem, Eddiem i Patricią najprawdopodobniej rozniosą cały dom do góry nogami. Chłopak jest w związku z marą, jednak on przestaje cokolwiek do niej czuć. Podoba mu się Joy.



~Joy wraz z resztą naszej "wypoczynkowej" ekipy będzie siedziała w domu. Mimo wszystko to oni będą mieli najwięcej przygód1 Joy również została kupiona. Na początku będą się unikały z Patricią, ale zobaczymy co będzie później....



Mam nadzieję ,że zachęciłam Was do czytania mojego opowiadania. Wspomnę tylko ,iż mogą tu występować przekleństwa i sceny +18 (malutko ich będzie [raczej]). Jesteście ciekawi 9 rozdziału to zostawcie komentarz ! ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 



-Jacob idź po apteczkę i zejdź na dół do salonu! - wydał rozkaz kolega Richarda i bruneta.
Blondyn wziął mnie na ręce i delikatnie zniósł po schodach, po czym położył na kanapę.
-Co to za dziewczyna - zapytał chłopak.
-Eddie to jest Patricia - przedstawił mnie chłopak podając mu apteczkę.
-Pójdę po lód - dodał.
-Patricia masz bardzo ładne imię.
-Daruj sobie.
Chłopak się cwanie uśmiechnął.
-Uważaj to dziewczyna z pazurem i to niezłym ! - uprzedził go Jacob.
-Spokojnie dam sobie radę - upewniał do Eddie.
-Usiądź - poprosił mnie blondyn.
Próbowałam usiąść ,ale niestety za bardzo kręciło mi się w głowie.
-Okay,leż spokojnie - powiedział Eddie widząc ,że coś jest nie tak jak być powinno.
Nie czułam się zbyt pewnie, lecz strasznie nieswojo, jakby coś byłoby nie tak. W sumie to było.... Rzuciła się na mnie jakaś wariatka.... Cholera to znowu ona!
-Przyznaj się ,że któryś Cię wynajął! - krzyknęła rzucając się na mnie.
-Gdzie jest Richard ? - zdziwił się Jacob.
-Pójdź sprawdzić - krzyknął Eddie próbując zdjąć Joy zer mnie.
-Odpieprz się suko ! - krzyknęłam odpychając ją ode mnie
-Ty pier*lona dziwko! - krzyknęła rzucając się na mnie tak ,że obie leżałyśmy na podłodze .
- Spierd*laj mendo ! - warknęłam i przewróciłam tak, że ona leżała pode mną.
Przytrzymałam jej ręce przy podłodze. Wbijając paznokcie w jej rękę tak ,że leciała jej krew.
-Patricia zostaw ją ! - krzyczał Eddie ,który ciągnął mnie za talię.
Ale ja nie chciałam jej puścić,byłam tak zła na tą dziewczyną jak nikt inny!
Przywaliłam jej w twarz tak, że rozwaliłam jej łuk brwiowy i dopiero wtedy wstałam i otworzyłam drzwi i próbowałam uciec jednak za bardzo kręciło mi się w głowie. Truchtałam do pobliskiego lasu i szukałam jakiegoś miejsca gdzie mogłabym się przespać. Nie chciałam tam wracać! Nagle się potknęłam o korzeń i upadłam, nic nie pamiętam... Obudziłam się w nocy... Padało ja byłam cała mokra i brudna.... Nagle usłyszałam wołania chłopaków - Eddiego, Jacoba i Richarda.
-Patricia ! - krzyczeli.
-Cholera gdzie ona jest ?!-krzyknął Eddie
-Nie znajdziemy jej - mówił obojętnie Jacob.
-Stary Jacob ma rację ,po takim uderzeniu głową ,pewnie jest już martwa.
-Ona gdzieś tu jest! -upierał się Eddie.
-Próbowałam się podnieść ,żeby wstać ,ale tylko upadłam.
-Słyszeliście?! - zapytał Eddie.
-To pewnie jakaś sarna - odpowiedział Richard.
Jednak słyszałam co raz bliższe kroki ku sobie i zobaczyłam światło latarki.
-Patricia ! - krzyknął Eddie podbiegając do mnie.
- Jacob ,Richard chodźcie! - krzyczał przemoczony blondyn.
Zamknęłam oczy byłam cholernie zmęczona.
----------------------------------------
Rano obudziłam się w swoim pokoju ,a na podłodze spał Eddie. Nie chciałam go budzić postanowiłam po woli wstać. Czułam się jak nowo narodzona.Ale z dołu usłyszałam krzyki.
-Joy idź ją przeproś!
-Nie !
-Cholera jasna Joy nie atakuje się nikogo ,bez powodu!
-Ona wtargnęła do pokoju Eddiego!
Nie chciałam dłużej tego słuchać. Nikt nie musi mnie przepraszać ta dziewczyna to zwyczajna wariatka! Nienawidzę jej ! Nagle Eddie się poruszył , spał bez koszulki tylko samych dresowych spodniach ja z kolei miałam na sobie , czarną bluzkę i czarne krótkie spodenki. Jednak bieliznę miałam tą samą ,żadną inną.... Odetchnęłam spokojnie.
-Czemu ty tu spałeś - zapytałam?
- Bo jesteś śliczna !
-Jezu....
- Nie zgadzasz się z tym ?- zapytał siadając koło mnie.
Nic nie odpowiedziałam tylko patrzyłam na jego rękę ,która leżała obok mojego kolana.
-Ale ty jesteś brzydka ! - powiedział Eddie rzucając we mnie poduszką.
-Chcesz wojny Skunksie? - krzyknęłam się śmiejąc.
Zaczęliśmy bić się na poduszki. Pierze latały wszędzie! Oboje się śmialiśmy. Nagle Eddie popchnął mnie na łóżko ,żebym przegrała, ale nie ! Wzięłam inną poduchę w rękę i ją rozerwałam tak ,żeby zasłonić mu widoczność. Popchnęłam go i usiadłam na nim.
Popchnęłam go i usiadłam na nim. Patrzyłam na niego przytrzymując mu ręce na materacu. On był niesamowity, idealny, mimo, że był rozczochrany wyglądał niesamowicie.
-Wygrałaś - oznajmił śmiejąc si do mnie.
-A czego się spodziewałaś? - śmiałam się.
-Że wygram i będziesz musiała wykupić swą wolność buziakiem - mówił podnosząc jedną brew.
-Ja już nie jestem wolna- powiedziałam zmniejszając nacisk na jego ręce.
-To ty...haha? - śmiał się.
-Spokojnie jesteś tu zupełnie wolna -dodał nagle.
-Nie mam Wam służyć? -zapytałam zdziwiona.
-No co ty !
Dziwnie się czułam ja ich traktowałam jak śmieci ,a oni uratowali mi życie.
-A Jacob?- zapytałam.
-Jacob tu nie mieszka to kolega mojego brata Richarda.
Ulżyło mi , nie lubiłam Richarda to był zwykły pusty brunet.
-A tak swoją drogą to masz ochotę wziąć udział w naszej imprezie nad basenem?
-Nie wiem, ja tu nie pasuję -przyznałam chłopakowi puszczając jego ręce.
-Spokojnie dasz radę -powiedział z uśmiechem.
-Nie jestem przekonana , będę tylko przeszkadzała.
-Ty nigdy - powiedział uśmiechając się uwodzicielsko.
Zastanawiałam się i chyba się zgodzę. W sumie to co mi zależy.
-Ale to u waszych znajomych? -zapytałam.
-Nie ,u nas jak będziesz chciała to możesz wyjść do pokoju a ja razem z Tobą - powiedział unosząc brew.
Wzięłam poduszkę,która akurat leżała po mojej prawej stronie i walnęłam Eddiego po głowie. Chłopak zaczął się śmiać po czym wykorzystał to, że nie trzymam go za ręce i przewrócił nas tak ,że teraz to on siedział na mnie. Nie musiał mnie nawet trzymać i nawet nie protestowałam.
-Tylko jest mały problem - uprzedził mnie blondyn.
-Nie mamy dla ciebie stroju kąpielowego i musimy już zaraz jechać na zakupy.
-Ale ja nie mam pieniędzy -powiedziałam skrępowana.
-To dobrze , no chodź już - mówił z uśmiechem.
-Ale ty na mnie siedzisz - powiedziałam popychając jego tors.
- Jeszcze wiele razy będę siedział - powiedział ze swoim zadziornym uśmieszkiem.
-Nie - powiedziałam odpychając go tak ,ze już na mnie nie siedział.
-Chłopak leżał chwile na łóżku kiedy do pokoju nagle wpadła Joy.
- Ta dziwka nadal tu jest ?! - krzyczała.
- Panuj się ze słowami ku*wo ! - warknęłam podchodząc bliżej.
Dziewczyna nagle zupełnie nieoczekiwanie upadła. Eddie zerwał się z łóżka. Podszedł do dziewczyny i delikatnie ją poruszał. Dziewczyna otworzyła oczy ,ale miała strasznie powiększone źrenice.
-Gadaj co ćpałaś! - krzyknęłam do niej.
-Nic ja nic - broniła się.
Eddie wziął dziewczynę na ręce po czym wyniósł ją do osobnego pokoju.
chciałam pójść do łazienki, ale trafiłam na jakąś garderobę. Było w niej mnóstwo kolorowych ubrań.
-O widzę ,że znalazłaś swoją szafę ?
-Nie , ja przepraszam szukałam łazienki.
- To wszystko jest twoje.
Chyba nie na miejscu było by mówić ,że te ciuchy wyglądają jakby ktoś zarzygał je tęczą. Stwierdziłam ,iż przemilczę sprawę i nie będę się w to wtrącała. Wzięłam jakąś bluzkę w kwiatki z czarnym napisem selfie. do tego czarne krótkie spodenki. Z półki wzięłam okulary przeciwsłoneczne i ruszyłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, umyłam zęby, związałam włosy w kok, założyłam ciuchy. Na półce stał eyliner ,więc zrobiłam sobie kreski jaskółki i ruszyłam na dół po schodach.
na dole zobaczyłam Richarda, który pichcił coś w kuchni.
-Hej !
-No hej !
-Zjesz jajecznicę z bazylią? - zapytał blondyn.
- Jasne - odpowiedziałam i usiadłam przy blacie spożywając potrawę. Po chwili doszedł do nas Eddie. Wszyscy razem się śmialiśmy ,kiedy do pokoju po ciuchu skradła dziewczyna i przyłożyła mi nóż pod gardło.
-Na litość boską ,ile razy jeszcze ?! - zapytałam z pretensjami.
-Joy puść Patricię ! - rozkazał jej Richard.
Dziewczyna posłusznie oddaliła nóż od mojego gardła i upuściła go na ziemię.
Dziewczyna posłusznie oddaliła nóż od mojego gardła i upuściła go na ziemię.
Richard wyprowadził Joy do innego pokoju ,a ja zostałam w pokoju razem z Eddim,
-Proponuję już pojechać - powiedział z uśmiechem wstając z krzesła. Poszłam za nim do czarnego samochodu .
Otworzyłam drzwi ,usiadłam na fotelu, zapięłam pasy... Blondyn również wsiadł do wozu, włożył kluczyki do stacyjki po czym włączył radio a z niego poleciała piosenka AC/DC
- Wiedziałam! - krzyknęłam.
-Ale o co Ci chodzi? - zapytał zdziwiony.
- To były twoje płyty!
-To jest samochód Richarda- powiedział Eddie.
Byłam potwornie zdziwiona przecież Richard nie wygląda na rockmena. Nie to tak nie może być! Eddie jest niesamowity , nie ! Eddie najzwyczajniej w świecie zaczął się śmiać , a ja nie wiedziałam o co mu chodzi...
- Nie wierzę ,że w to uwierzyłaś - przyznał blondyn
Czyli jednak Eddie słucha mojego ulubionego zespołu. On jest niesamowity, przystojny!
Nagle chłopak podkręcił głośność i zaczął śpiewać. Chwyciłam jego telefon, który położył nad radiem samochodowym i zaczęłam kręcić film z jego udziałem.
Eddie ruszył samochodem i nadal śpiewając prowadził.
Po chwili dołączyłam do niego. Śpiewaliśmy razem ,więc droga bardzo szybko zleciała. Po 30 minutach byliśmy już w galerii i patrzyliśmy na stroje. Kiedy Eddie wyciągnął jeden różowy.
-Patrcia co powiesz na ten? - zapytał ze śmiechem.
Podeszłam do niego i majtki od stroju założyłam mu je na głowę. Sprzedawczyni się dziwnie na nas popatrzyła, więc chwyciłam jeden z lepszych czarnych dwuczęściowych strojów, wzięłam Eddiego za rękę i poszliśmy do przymierzalni. Weszłam do malutkiego pomieszczenia i zasłoniłam się kotara. Po chwili założyłam już strój i przeglądałam si,ę w lustrze. Zauważyłam ,ze Eddie odchylił kotarę i waśnie patrzy na mój tyłek. Chłopak nieźle się wystraszył ,kiedy zobaczył rękę na pośladku z wystawionym środkowym .
-Ja prz...epra...szam - wydukał już chciał odejść ,ale złapałam go za rękę i pociągnęłam do przymierzalni.
- Nie Patricia, zachowałem się jak...
-Jak zwykły facet - powiedziałam trzymając go za rękę.
Teraz zapadła chwila nie zręcznej ciszy. Nie wiedziałam co do niego czuję ,on był niesamowity.
-Jesteś nieziemska - powiedział zbliżając się do mnie.
- Nie ma tak dobre - powiedziałam śmiejąc się do niego i zjeżdżając po ścianie w dół.
-Zbieramy się? - zapytał podając mi rękę.
-Tak- powiedziałam z uśmiechem korzystając z jego pomocy.
~~~
Weszliśmy właśni do domu, kiedy zobaczyłam jakąś dziewczynę przytulającą się do Richarda na kanapie.
-O wróciliście już? - zapytał chłopak.
-Tak - potwierdził chłopak.
-A Patricia to jest K.T - przedstawił ją chłopak.
-Hej!
-Cześć -rzuciłam.
- gdzie jest Joy? - zapytałam przestraszona.
-Joy jest w szpitalu.
-Jak to?! - zapytałam.
-Joy się tak zachowywała,bo ugryzł ją jakiś pieprzony owad i niestety zachowuje się jak się zachowuję.
Po raz kolejny nastała niezręczna cisza. dziewczyny nie Idziecie się szykować? - zapytał Eddie podnosząc jedną brew do góry.
-Nie wnerwiaj mnie ! - warknęłam popychając chłopaka.
-Dobra idźcie się szykować my zajmiemy się przygotowywaniem jedzenia.
Siedziałam wraz z tą całą K.T i patrzyłam jak dziewczyna rozczesuje swoje włosy.
Masz jakieś pytania? -zapytała Amerykanka.
-W sumie to nie wiem.
-Coś cię martwi?
-Tak, Richard mnie kupił!
-Ej spokojnie, Patricia oni naprawdę Cię uratowali.
-Nikt nie chce dla Ciebie źle - mówiłaspokojnie.
-Nie ! - krzyknęłam.
-Patricia uwierz mi!
-Do cholery jasnej , macie hajs to jesteście silniejsi!? Tak?! Tak to właśnie działa?! Jesteście szmatami nic więcej!
Wypadłam na korytarz i zobaczyłam Eddiego przytulającego się do jakiejś blondyny. Teraz byłam tak wściekła, że szybko zbiegłam po schodach i zbiegłam po schodach. Wbiegłam do łazienki i szybko zamknęłam za sobą drzwi.
-Patricia co się stało?-pytał Richard pukając do drzwi.
Richard gdzie jest Patrcia?! - krzyczała K.T. Miałam ich wszystkich cholernie dość. Eddie się zemną bawił. Chwyciłam metalowe krzesło i z całej siły uderzyłam nim o lustro. Szkło rozprysło się po całej łazience.
-Cholera Eddie! - krzyknęła K.T.
Zaczęłam powoli upadać na ziemię nie miałam na nic siły. Usiadłam na podłodze patrzyłam na pobite kawałki szkła.
-Patricia posłuchaj mnie! - krzyknęła K.T.
-Też mnie kupili!
Jak to?! Jak to możliwe?! Nie wierzę jej!
-Przeżyłam to co ty! Uspokój się!
-K.T. Co się tak drzesz?!
-Co zrobiłeś Patrici?!
-Nic zobaczyła mnie z Chloe i zaczęła biec.
-Mów prawdę, bo właśnie zbiła lustro!
Chwyciłam jedno ze szkieł i przyłożyłam do skóry. Nie potrafiłam się pociąć... Nie umiałam ... Otworzyłam drzwi od łazienki i wyszłam... Jak gdyby nigdy nic... Ruszyłam na teras a następnie usiadłam na środku równo zielonej skoszonej trawy. Eddie biegł za mną jak szaleniec jak tylko usiadłam chwycił mnie za nadgarstki .
-Nie dotykaj mnie ! - warknęłam.
-O co Ci chodzi ?! - zapytał zdziwiony Eddie głaszcząc mnie po głowie.
-Nie dotykaj mnie ! - krzyknęłam.
-Ale Patricia....
-Wiem nie jestem w twoim typie, wolisz napompowane blondynki, które będą wspaniałe w łóżku!
Nagle chłopak wbił się w moje usta i przyciągnął mnie do siebie. Całował świetnie oddawałam pocałunki trzymając jego twarz tak,żeby przypadkiem się ode mnie nie odsunął.
-Jesteś niesamowita, nie powtarzalna!
Nie chciałam,żeby cokolwiek mówił chciałam,żeby mnie całował chciałam być blisko mnie.
-Przyciągasz mnie do siebie...
-Zamknij się -warknęłam całując go dalej. Czułam na sobie czyjś wzrok, jakby ktoś mnie obserwował.
Oderwałam się w końcu od Eddiego i zobaczyłam jak K.T i Richard się na nas gapił.
Brat Amerykanina uśmiechnął się pod nosem i szepnął coś do dziewczyny. Ona tylko przytaknęła i razem do nas podeszli.
-Impreza odwołana - poinformował blondyn.
-Nie do końca - ciągnęła K.T.
-Za klika godzin jedziemy na domek nad jeziorem!- krzyknęli.
Razem z K.T poszłyśmy się pakować , wzięłam wszystkie czarne ciuchy z szafy. A teraz ruszyłam do łazienki, niestety nie wiedziałam ,że Eddie bierze teraz prysznic...
Weszłam do pomieszczenia wzięłam szczoteczkę i zaczęłam myć zęby kiedy nagle w odbiciu lustro zobaczyłam plecy mokrego Eddiego. Chyba mnie jeszcze nie zauważył. Powoli się cofałam, kiedy nagle usłyszałam głos Amerykanina.
-Ej Gaduło podasz mi ręcznik?
-Sam se weź - krzyknęłam prowokując go.
-No podaj go
-Nie -powiedziałam siadając na toalecie.
-Chłopak tyłem do mnie poszedł po ręcznik po czym założył majtki i wziął mnie na ręce.
-Co powiesz na wspólny prysznic?
-Nie -powiedziałam wyrywając się z jego objęć,ale byłam bezradna.
Chłopak wstawił mnie do kabiny po czym sam wszedł tarasując mi przejście.
-Mogę tylko zdjàć buty? -zapytałam niepewnie.
-A to zależy - poinformował mnie.
-Od czego? - zapytałam z uśmiechem.
-Od tego czy zdążysz- krzyknął Eddie odkręcając wodę.
Rzuciłam się na chłopaka przytulając go. Pragnęłam go całym swoim sercem i ciałem. Chciałam go mieć. Jednak nie umiałam tego okazać. Amerykanin trzymał mnie w tali i zaczął całować. Obściskiwał mnie tak jak najlepiej umiał. Po chwili byliśmy już w samej bieliźnie. Kiedy do łazienki wszedł Richard.
-Co wy ... ?! - zapytał chłopak.
Szybko wybiegłam z łazienki i poszłam do sypialni po jakieś ciuchy. Byłam cała mokra... Wzięłam czarny sweter i jakieś podziurawione dżinsy, chwyciłam białe trampki i zbiegłam na dół po schodach. Stałam i rozmawiałam z K.T. Kiedy nagle usłyszałem kłótnie z góry. Głosy nie były wyraźne ale jednak coś tam usłyszałam.
-Zostaw Patricię! - krzyknął Richard.
-A to niby dlaczego?!- pytał ze śmiechem chłopak.
-A co z Niną?
Jak Nina może to ta blondyna?! Cholera nie zapytałam się. Popatrzyłam na Kare kiedy nagle pociągnęłam moją walizką i trzasnęłam drzwiami. Zapaliłabym fajkę, kiedyś ostro mnie uspokajała.
Z domu wyszła Kara i chłopacy wszyscy usiedliśmy w samochodzie. Pojazd kierował chłopak Kary. Szybko usiadłam z przodu tak , żeby nie musieć patrzyć na Eddiego.
Siedziałam wraz z tą całą K.T i patrzyłam jak dziewczyna rozczesuje swoje włosy.
Masz jakieś pytania? -zapytała Amerykanka.
-W sumie to nie wiem.
-Coś cię martwi?
-Tak, Richard mnie kupił!
-Ej spokojnie, Patricia oni naprawdę Cię uratowali.
-Nikt nie chce dla Ciebie źle - mówiłaspokojnie.
-Nie ! - krzyknęłam.
-Patricia uwierz mi!
-Do cholery jasnej , macie hajs to jesteście silniejsi!? Tak?! Tak to właśnie działa?! Jesteście szmatami nic więcej!
Wypadłam na korytarz i zobaczyłam Eddiego przytulającego się do jakiejś blondyny. Teraz byłam tak wściekła, że szybko zbiegłam po schodach i zbiegłam po schodach. Wbiegłam do łazienki i szybko zamknęłam za sobą drzwi.
-Patricia co się stało?-pytał Richard pukając do drzwi.
Richard gdzie jest Patrcia?! - krzyczała K.T. Miałam ich wszystkich cholernie dość. Eddie się zemną bawił. Chwyciłam metalowe krzesło i z całej siły uderzyłam nim o lustro. Szkło rozprysło się po całej łazience.
-Cholera Eddie! - krzyknęła K.T.
Zaczęłam powoli upadać na ziemię nie miałam na nic siły. Usiadłam na podłodze patrzyłam na pobite kawałki szkła.
-Patricia posłuchaj mnie! - krzyknęła K.T.
-Też mnie kupili!
Jak to?! Jak to możliwe?! Nie wierzę jej!
-Przeżyłam to co ty! Uspokój się!
-K.T. Co się tak drzesz?!
-Co zrobiłeś Patrici?!
-Nic zobaczyła mnie z Chloe i zaczęła biec.
-Mów prawdę, bo właśnie zbiła lustro!
Chwyciłam jedno ze szkieł i przyłożyłam do skóry. Nie potrafiłam się pociąć... Nie umiałam ... Otworzyłam drzwi od łazienki i wyszłam... Jak gdyby nigdy nic... Ruszyłam na teras a następnie usiadłam na środku równo zielonej skoszonej trawy. Eddie biegł za mną jak szaleniec jak tylko usiadłam chwycił mnie za nadgarstki .
-Nie dotykaj mnie ! - warknęłam.
-O co Ci chodzi ?! - zapytał zdziwiony Eddie głaszcząc mnie po głowie.
-Nie dotykaj mnie ! - krzyknęłam.
-Ale Patricia....
-Wiem nie jestem w twoim typie, wolisz napompowane blondynki, które będą wspaniałe w łóżku!
Nagle chłopak wbił się w moje usta i przyciągnął mnie do siebie. Całował świetnie oddawałam pocałunki trzymając jego twarz tak,żeby przypadkiem się ode mnie nie odsunął.
-Jesteś niesamowita, nie powtarzalna!
Nie chciałam,żeby cokolwiek mówił chciałam,żeby mnie całował chciałam być blisko mnie.
-Przyciągasz mnie do siebie...
-Zamknij się -warknęłam całując go dalej. Czułam na sobie czyjś wzrok, jakby ktoś mnie obserwował.
Oderwałam się w końcu od Eddiego i zobaczyłam jak K.T i Richard się na nas gapił.
Brat Amerykanina uśmiechnął się pod nosem i szepnął coś do dziewczyny. Ona tylko przytaknęła i razem do nas podeszli.
-Impreza odwołana - poinformował blondyn.
-Nie do końca - ciągnęła K.T.
-Za klika godzin jedziemy na domek nad jeziorem!- krzyknęli.
Razem z K.T poszłyśmy się pakować , wzięłam wszystkie czarne ciuchy z szafy. A teraz ruszyłam do łazienki, niestety nie wiedziałam ,że Eddie bierze teraz prysznic...
Weszłam do pomieszczenia wzięłam szczoteczkę i zaczęłam myć zęby kiedy nagle w odbiciu lustro zobaczyłam plecy mokrego Eddiego. Chyba mnie jeszcze nie zauważył. Powoli się cofałam, kiedy nagle usłyszałam głos Amerykanina.
-Ej Gaduło podasz mi ręcznik?
-Sam se weź - krzyknęłam prowokując go.
-No podaj go
-Nie -powiedziałam siadając na toalecie.
-Chłopak tyłem do mnie poszedł po ręcznik po czym założył majtki i wziął mnie na ręce.
-Co powiesz na wspólny prysznic?
-Nie -powiedziałam wyrywając się z jego objęć,ale byłam bezradna.
Chłopak wstawił mnie do kabiny po czym sam wszedł tarasując mi przejście.
-Mogę tylko zdjàć buty? -zapytałam niepewnie.
-A to zależy - poinformował mnie.
-Od czego? - zapytałam z uśmiechem.
-Od tego czy zdążysz- krzyknął Eddie odkręcając wodę.
Rzuciłam się na chłopaka przytulając go. Pragnęłam go całym swoim sercem i ciałem. Chciałam go mieć. Jednak nie umiałam tego okazać. Amerykanin trzymał mnie w tali i zaczął całować. Obściskiwał mnie tak jak najlepiej umiał. Po chwili byliśmy już w samej bieliźnie. Kiedy do łazienki wszedł Richard.
-Co wy ... ?! - zapytał chłopak.
Szybko wybiegłam z łazienki i poszłam do sypialni po jakieś ciuchy. Byłam cała mokra... Wzięłam czarny sweter i jakieś podziurawione dżinsy, chwyciłam białe trampki i zbiegłam na dół po schodach. Stałam i rozmawiałam z K.T. Kiedy nagle usłyszałem kłótnie z góry. Głosy nie były wyraźne ale jednak coś tam usłyszałam.
-Zostaw Patricię! - krzyknął Richard.
-A to niby dlaczego?!- pytał ze śmiechem chłopak.
-A co z Niną?
Jak Nina może to ta blondyna?! Cholera nie zapytałam się. Popatrzyłam na Kare kiedy nagle pociągnęłam moją walizką i trzasnęłam drzwiami. Zapaliłabym fajkę, kiedyś ostro mnie uspokajała.
Z domu wyszła Kara i chłopacy wszyscy usiedliśmy w samochodzie. Pojazd kierował chłopak Kary. Szybko usiadłam z przodu tak , żeby nie musieć patrzyć na Eddiego. Byłam na niego zła jak i na siebie, że zakochałam się w nim... Już po 2 dniach naszej znajomości... On jest taki pociągający! Cholera jasna co ja piernicze?! Dosyć....
Widoki za oknem były przepiękne, kiedy nagle zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej.
-Patricia idziesz ze mną?- rzucił Richard.
-Tak.
Opuściliśmy pojazd i ruszyliśmy do sklepu. Szłam obojętnie patrząc na swoje nogi , gdy nagle Amerykanin zagadał do mnie:
-Coś zaszło pomiędzy Tobą ,a Eddim?
-Nie - warknęłam..
Co on do cholery za policjanta robi czy jak?!
-Na co masz ochotę?-zapytał uśmiechając się do mnie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 



Nazywam się Patricia Wiliamson. Mam 19 lat i jestem sama , nie mam nikogo z kim mogłabym porozmawiać uśmiechnąć się ... NIC! Moi rodzice zostali rozstrzelani ,a siostra sprzedana... Teoretycznie XXI w. praktycznie jakaś prehistoria... Teraz przez sytuację polityczną na świcie, kobiety nie mają głosu! W ogóle ludzie biedni nie mają głosu. Cierpię z tego powodu... chciałam iść na studia, zdobyć pracę ,a teraz nic! Muszę ukrywać się ,żeby i mnie nie sprzedali , a ukrywam się jak zwierzę (?). Mieszkam w starym opuszczonym domku ogrodowym. Uciekam przed rzeczywistością! Niedługo mogę nawet umrzeć. jest początek grudnia. Zaczyna powoli spadać co raz więcej śniegu! Mam dwa wyjścia ,ale oddam się "szukającym" ,ale zamarznę tu jak nic.... Co może być gorsze?! Co ze mną będzie?! Jak się potoczą moje losy.... Szłam tak rozmyślając kiedy zauważyłam ich! Jedynych w swoim rodzaju! Poszukiwaczy! dwóch facetów, którzy mają gdzieś ludzkie odczucia czy cokolwiek co ludzkie i czułe! Dla nich liczą się tylko pieniądze. Muszę się chować. Szukają mnie już od miesięcy ! Ostatnio udało mi się im uciec ,ale teraz mi już nie darują! patrzyłam jeszcze na nich chwilę ,kiedy zaczęłam wycofywać się do ucieczki, kiedy moją nagą nogą stanęłam na rozbite szkło.
-Cholera jasna ! -krzyknęłam i szybko tego pożałowałam.
-Słyszałeś? - zapytał jeden drugiego podchodząc do mnie.
Jeden z nich zaczął związywać mi ręce ,a drugi zakleił usta taśmą.
- Jesteś zwykłą szmatą! Nikim więcej! - krzyknął.
- Jesteś zwykłą szmatą! Nikim więcej! - krzyknął popychając mnie na tyły jakiejś ciężarówki. Przy uderzeniu mojej głowy, z podłogą straciłam przytomność. Obudziłam się pod koniec drogi. Nagle samochód ostro zahamował i skręciłam w jakąś leśną drogę. Dłucho jechaliśmy po wybojach. Kiedy po pewnym czasie samochód stanął na stałe. Usłyszałam trzask zamykanych drzwi. Nagle 2 mężczyzn otworzyło drzwi i wyrzucili (dosłownie) z samochodu.
- Rusz się szmato! - krzyknął jeden z nich.
- To ty jesteś zwykłą szmatą! - warknęłam.
Drugi z "poszukiwaczy" wyjął nóż i zrobił mi ciętą ranę na brzuchu nożem. Moja koszulka zrobiła się czerwona od napływającej krwi.
- Lepiej nie pyskuj - uprzedził mnie jeden z mężczyzn prowadząc mnie do budynku, w którym miała odbyć się licytacja.
Wprowadzili mnie do białego pokoju, gdzie stała zwykła biała wanna.
-Rozbieraj się! - rozkazał jeden.
Zignorowałam go, chociaż strasznie się bałam jego.
-Jesteś głucha? - warknął.
Nadal go ignorowałam. Stałam prosto patrząc na białą wannę.
- Odpowiadaj jak do ciebie mówię! - krzyknął "poszukiwacz" zostawiając kolejną ranę ciętą na mojej twarzy.
Nagle do pokoju weszła kobieta z apteczką, ręcznikami, skrzynką z kosmetykami i jakimś małym czarnym strojem.
-Rozbierz się proszę - powiedziała spokojnie kobieta.
Ona była całkiem miła. Wykonałam to o co mnie prosiła. Nie chciałam więcej bólu. Ta pani była starsza jej odrosty przy głowie były siwe a reszta włosów czarna. Miała kilka zmarszczek na twarzy, ale wyglądała dość sympatycznie.
- Masz anoreksje? - zapytała spokojnie.
- Nie
- W takim razie nie rozumiem.... czemu jesteś taka chuda.
-Przez te dwie świenie nie jadłam nic przez 2 tygodnie.
Gdu tylko jeden z mężczyzn usłyszał, że nazwałam go świnią chciał do mnie podejść z nożem, ale kobieta mu nie pozwoliła.
-Edward ja widzę te rany!
-Ale...!
-Żadne ale... Wyjdźcie!
Znowu zaczęła mnie oglądać gdy mężczyźni opuścili pokój.
- Jak dawno zrobiłaś ten tatuaż?
No tak mam tatuaż zresztą nie jeden,a trzy....
- Pierwszy kiedy miałam 15 lat a kolejne co roku. Na upamiętnienie śmierci mojej matki. Była niesamowita....
-Rozumiem.
- A tak co roku zamierzasz robić?
- Nie to koniec.
-Rozumiem wejdź proszę do wanny.
Wykonałam jej polecenie bez żadnego przeciwskazania.
Po chwili kobieta umyła mi włosy i zapytała :
- Nadal chcesz te kolorowe pasemka?
Nic nie odpowiedziałam tylko krzywo się uśmiechnęłam.
Kobieta nie pofarbowała mi włosów.
Na kasztanowy kolor , tylko zastawiła wszystko tak jak było.
Po chwili umalowała mnie tak mocno jak nigdy i kazała założyć czarną skąpą bieliznę. Jednak nadal na moim brzuchu widniała blizna po nacięciach z resztą tak jak i na twarzy.
Kobieta dała mi jeszcze wysokie czarne szpilki i wyprowadziła na ciemny korytarz. Przechwyciło mnie dwóch mężczyzn.
- Niezła z Ciebie dupa - powiedział Edward klepiąc mnie po tyłku.
Walnęłam go mocno po twarzy. Kiedy mężczyzna próbował wyciągnąć nóż, drugi go powstrzymał.
-Zaraz będzie po niej -uspokoił go.
Z tego co widziałam inne dziewczyny tańczyły na scenie do jakiejś muzyki " Disco Polo". Jakaś blondynka wypchnęła mnie na scenę.
- Taką lale chcecie sprzedać? - krzyknął któryś z tłumu.
- Staruchu lepiej zamknij tą krzywą mordę - warknęłam.
A w tym samym momencie Edward zakuł mi ręce w kajdanki i pociągnął w dół. Upadłam na kolana.
- Wezmę ją! - krzyknął jakiś młody blondyn z tłumu.
-Ile dasz ? - krzyknął Edward.
- Ile chcecie?
- 20 tysięcy dolarów!
- 30 - krzyknął ten starszy facet.
- 90 tysięcy dolarów - wylicytował młody chłopak.
- Sprzedana - krzyknęłam padając na ziemię pod naciskiem mężczyzn na scenę.
Nigdy w życiu nie chciałam się sprzedać ,ale nie miałam wyjścia musiałam.....
Nigdy w życiu nie chciałam się sprzedać ,ale nie miałam wyjścia musiałam.....
Mężczyźni "pomogli" mi wstać po czym popchnęli mnie za scenę co spowodowało to, że upadłam. Ponownie próbowali mnie podejść ale nie miałam siły. Jeszcze będe musiała z tamtym gościem pojechać do szpitala.... Przyszła ta starsza pani, która nie zdradziła mi swojego imienia.
- Edward delikatniej! - skarciła go kobieta.
- To zwykła szmata nie jest już nikim! - śmiał się mężczyzna.
- Nieprawda.
- Chcesz ze mną dyskutować?! - mówił drwiąc ze mnie.
W pewnym momencie nabrałam takiej ilości siły jakiej nigdy nie miałam.
- Tak , ale masz mnie wypuścić! - warknęłam.
- Widzę dziewczyna z charakterem - warknął mój właściciel.
- Leżeć ! - skarcił mnie strażnik.
- Wiesz co może ty sobie poleżysz?! - warknęłam wstajac i kopiąc faceta z całej siły w piszczel. Edward właśnie skręcał się z bólu na podłodze. Kiedy drugi rozpinał mi kajdanki.
- Idz się prebierz - powiedziała prosząco kobieta.
Grzecznie wysłuchałam jej polecenia. Kiedy dokładnie obejrzałam szmaty. Okazało się, iż była to różowa sukienka.
- Nie założę tego! - krzyknęłam wyrzucając kawałek różowego materiału.
- Jak to? - zapytała spokojnie kobieta.
-Nie noszę różowego.
- Biały będzie Ci odpowiadać? - zaytała wzdychając.
- Nie
- Czarny
-Owszem.
Po chwili kobieta przyniosła mi jakiś czarny materiał, który bez namysłu założyłam. Była to bardzo ładna rozkloszowana czarna sukienka do kolan. Bardzo mi się podobała. Do tego kobieta kazała mi założyć czarną skurzaną kurtkę.
- Jesteś naprawdę piękna - skomentowała kobieta rozczesując mi włosy.
- Pamiętaj nigdy się nie poddawaj.
Chciałam coś powiedzieć ale nie mogłam byłam czyjaś. Nie mogłam być szczęśliwa. To juź nie było to co kiedyś... Ponownie dwóch meżczyzn odprowadziło mnie do mojego Pana.
- Panie Eddisonie o to pańska własność.
Byłam wśiekła. Nie akceptuję tego zachowania. To jest żałosne!!!
- Puszczaj mnie pierdoło! - warknęłam do niego.
- Jesteś pewny, że chcesz właśnie ją? - zapytał blondyna brunet.
- Masz coś do mnie ? - warknęłam.
Zignorował mnie. Najzwyczajniej mnie olał...
-Uspokój się !- skarcił mnie Edward przyciskąj mnie do ziemii.
- Odprowadzimą ja do auta - zaproponował z uśmiechem kolega pana E.
-Damy sobie radę sami - powiedział z uśmiechem koleszka blondyna.
- Pójdę sama - powiedziałam leżąć na podłodze.
- Nie wierzymy ci - powiedział do mnie brunet z szyderczym uśmiechem łapiać mnie za podbródek.
Szybko wyrwałam się z objęć tego gamonia i skorzystałam z pomocy przy wstawaniu. Blondyn mimo iż mnie kupił nie był pustym chamem. Co szczerze mówiać mnie zadziwiło... Jednak nadal byłam zła, że potraktował mnie jak rzecz... zwykły przedmiot!
-Chodź - powiedział zachęcająco blondyn.
- Nie.
- Rusz dupę! - krzyknął brunet.
- Morda! -krzyknęłam.
Sama nie wierzyłam, że to powiedziałam.
-Mam imię.
- Nie obchodzi mnie to ....- skomentowałam wsiadając do samochodu.
Jechaliśmy dobre dwie godziny. I mijaliśmy jakiś ocean. Kiedy chłopacy nagle skręcili w jakaś polną drogę. Przejechaliśmy i zobaczyłam cudowny dom nad jeziorem! Wszystko było pięknie oświetlone.
-Powinniśmy wszyscy razem porozmawiać - odezwał się nagle blondyn.
Udawałam, że go nie słucham i mam kompletnie gdzieś jakie kolwiek próby zaprzyjaźnienia się z nim. Jedank coś mi się w nim podobało. Coś mnie zadziwiało.
Weszliśmy razem do domu. Stałam jak wryta i patrzyłam na chlopaków.
-Usiadź tutaj -powiedział chłopak wskazując na kanapę.
Posłusznie usiadłam na skórzanej sofie.
- Jak masz na imię? -zapytał nagle.
- Patricia.
Dziwne dopiero teraz zaczęłam czuć ostrą woń alkoholu. Czyli on prowadził po pijanemu?! Chciał nas zabić?!! Prowadził po pijanemu?!
- Ja jestem Jacob - uśmiechnął się cwanie chłopak.
- A ja.....
- A jak ty masz na imię? - prychnęłam.
- Mam na imię Richard - odpowiedział spokojnie.
- Ja... to znaczy my...rozumiemy ,że możesz dziwnie się czuć - skomentował Jacob.
- Możecie sobie robić ze mną co chcecie i jest mi to obojętne ,ale brzydzę się wami - upierałam się.
-Mówisz "co chcecie" ? - zapytał ze śmiechem przyciągając mnie do siebie.
- Jacob zostaw ją! - krzyknął Richard.
Brunet posłusznie mnie puścił ,a ja go odepchnęłam przez co chłopak upadł na sofę.
-Chodź pokaże Ci Twój pokój - zaproponował blondyn.
Poszłam za chłopakiem, bo nie byłam pewna zachować Jacob'a ,który na pewno chciałby przelecieć każdą laskę.
- Tylko się nie przestrasz - uprzedził mnie.
Weszłam do pokoju i był naprawdę całkiem ładny i tak tęsknię za moim starym pokojem, który był ciemny i wszystko pachniało mną.A ten pokój był.... jasny dziwny, i pachniał .... pachniał... tak nijako. Brakowało w nim mojego charakteru. Mojej osobowości ... Nagle usłyszałam trzask drzwi na dole i głos Jacoba.
-Pewnie Eddie przyszedł - powiedział do mnie Richard.
Jaki Eddie? Chłopak mi nic wcześniej nie powiedział nie chcę poznawać kolejnych ludzi i się tłumaczyć.... To w tym pokoju jest szafa. Ciekawe co jest w środku...? Czas sprawdzić jakie są tam ciuchy. Podeszłam do szafy i ją otworzyłam ,gdy nagle zobaczyłam cieknącą wodę z pod sufitu. Po cichu wyszłam z pokoju i udałam się piętro wyżej. Ciekawe co to? Dach przecieka czy coś? Weszłam pomału do łazienki (przynajmniej tak mi si wydawało) ,ale pomyliłam się weszłam do zupełnie innego pomieszczenia. Była to zwykła sypialnia z podwójnym łóżkiem ,a na nim leżał laptop. Dookoła walało się pełno płyt Nirvany i AC/DC. Niezły gust ktoś ma. pamiętam ,ze jak nie było nikogo w domu to razem z Piper puszczałyśmy taką właśnie muzykę na cały dom i tańczyłyśmy jak głupie. Nagle upadłam na łóżko ,przez czyjeś popchnięcie.
-Gadaj kim jesteś! - warknęła jakaś dziewczyna przyciskając mi ręce do materaca.
-Weź się odczep ! - warknęłam.
- Gadaj kim jesteś suko! - krzyknęła.
- Spieprzaj ode mnie !- krzyknęłam jeszcze głośniej.
-Morda !- wrzasnęła uderzając mnie w twarz.
Wyrwałam jedną rękę z jej objęć i złapałam za szklankę ,która stała na stoliku obok i rozbiłam dziewczynie na głowo.
Dziewczyna zmniejszyła nacisk na moją rękę ,więc wyrwałam rękę i zaczęłam uciekać i wbiegłam do jednego pokoju dalej. Była to czarna ,ciemna łazienka. Dziewczyna właśnie wbiegła do pokoju i popchnęła przez co wpadłam do kamiennej wanny i uderzyłam głową o kafelki. Szybko złapałam za wąż i oblałam dziewczynę wodą.
-Odłóż to ! - warknęła.
-Spierda*aj ! - krzyknęłam tak ,że chyba chłopacy z dołu nas usłyszeli.
Dziewczyna zaczęła spływać wszędzie makijaż jej twarz była cała czarna. Szybko chodź z trudem wyszłam z wanny i zaczęłam biec ,a dziewczyna za mną. Byłam już przy schodach ,kiedy nagle ktoś z tyłu popchnął mnie i spadłam ze schodów na pierwsze piętro.
-Aaaaaa! - krzyknęłam spadając.
- Teraz może powiesz mi kim jesteś !- krzyknęła trzymając mi nóż przy gardle.
-Joy ! - krzyknął nieznany mi blondyn.
Richard wybiegł i złapał Dziewczynę w pasie i podnosząc tak ,żeby się nie wyrwała.
-Jacob idź po apteczkę i zejdź na dół do salonu! - wydał rozkaz kolega Richarda i bruneta.